Przepraszamy za chwilową awarię. Staramy się przywrócić kompletne funkcjonowanie strony

MENU II  

   

 

   

Naszą stronę odwiedzono:  

234058
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
Last Week
W tym miesiącu
W poprzednim miesiącu
Łącznie
60
61
334
522
2296
116955
234058

Twoje IP: 54.166.158.73
Server Time: 2017-06-28 15:36:40
   

LEGENDY I PODANIA Z OKOLIC

Barbara Typek

2003

 

Legendy i podania Wożuczyna

 

 

O herbie Godziemba.

    Od Wożuczyna przyjęła nazwisko rodzina Wożuczyńskich, która przybyła tu w XIV wieku z Mazowsza i założyła osadę na wzgórzu nad wodą.

Członkowie tej rodziny pieczętowali się herbem Godziemba. Herb ten jest bardzo stary, wywodzi się z czasów średniowiecza. A jak powstał mówi nam legenda.

    Bardzo dawno temu żył bardzo mężny rycerz, który nie lękał się niczego i nikogo. Wiernie służył królowi i Ojczyźnie, biorąc udział w walkach z jej wrogami. Podczas jednej z takich walk niespodziewanie wróg wytrącił mu miecz z dłoni. Dzielny rycerz nie poddał się jednak. Szybko wyrwał z korzeniami rosnące w pobliżu trzy sosny i nimi pokonywał nacierających nań wrogów. Po skończonej zwycięsko bitwie, król w nagrodę za męstwo i odwagę nadał rycerzowi herb: trzy zielone sosny, wyrastające z jednego pnia na czerwonym tle.

 

  Taki właśnie herb zwany Godziemba widnieje na figurze z 1 poł. XVII wieku

stojącej na naszym cmentarzu, postawionej według podania przez Jakuba Wożuczyńskiego, ówczesnego właściciela wsi.

 

 O lochach.

 

    W XVI - pocz.XVIII wieku w Wożuczynie stał zamek  Wożuczyńskich , otoczony grubymi murami, którego pozostałości widnieją do dziś na terenie parku. Pod zamkiem tym znajdowały się lochy ,częściowo zachowane do dzisiaj i jak dotąd niezbadane. Wśród mieszkańców Wożuczyna krążą legendy, mówiące dokąd lochy te prowadziły.

  Jedna z nich mówi że prowadziły one pod stawami i polami, aż do zamku w

Rachaniach. Inna zaś że wiodły do kurhanu zwanego „mogiłą”, wznoszącego się wśród pól  w pobliżu parku. Tam, na „mogile” miało się znajdować wyjście z lochów. A jeszcze inna że do kościoła.

         Według miejscowego podania w czasach najazdów  i wojen zwłaszcza w XVII wieku, mieszkańcy Wożuczyna chowali się w zamkowych lochach przed wrogami atakującymi wieś i okolice.

 

O królu Stanisławie Auguście Poniatowskim.

 

   W latach 1758 – 1790, właścicielem Wożuczyna był hrabia Jan Mier, szambelan króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

  Według podania, mającego potwierdzenie w XIX wiecznych źródłach archiwalnych, w 1787r. w Wożuczynie miał przebywać sam król Stanisław August. Zatrzymał się tutaj po drodze, gdyż jechał do Kaniowa na Ukrainę.

Jan Mier nie mógł gościć króla w pałacu, gdyż ten akurat był w remoncie przyjął więc Go w oficynie stojącej w pobliżu pałacu. Na drugi dzień król

ruszył w dalszą drogę.

 

O Maciejówce

 

     Jedną z „dzielnic” Wożuczyna jest Maciejówka.

Według podania nazwa jej pochodzi od Macieja, który w tej części wsi pierwszy się osiedlił. Po nim kolejni mieszkańcy pobudowali tu swoje domy.

 

 

O Kozakach

 

   Według podania spotykanego w źródłach archiwalnych, miejscowa ludność stawiła w Wożuczynie zbrojny opór przeciw Kozakom Bohdana Chmielnickiego w 1648 roku. Wówczas Kozacy spalili wieś wraz z drewnianym kościołem.

 

O powstańcach

 

    W XIX wieku w ogrodzie w Wożuczynie, w dawnej  XVII w. baszcie wjazdowej do zamku, Wydżgowie urządzili grotę. Wewnątrz przy ścianie znajdowała się wzniosłość z kamienia, na niej umieszczona była klęcząca figura św. Onufrego (patrona dorożkarzy) z drewna, polichromowana, pochodząca z XVIII wieku.

Jak głosi podanie z XIX wieku, pod tą figurą miała znajdować się skrytka powstańców, uczestników powstania styczniowego.

 Z groty do dziś pozostały ruiny, zaś figura świętego znajduje się od 2007 r. w Muzeum Diecezjalnym w Zamościu.

 

Legendy Koziej Woli

O nazwie

  Do Wożuczyna przylega mała wieś, znana w XIX wieku jako Kazika, następnie Kazyjka, a obecnie Kozia Wola. Położona jest u stoków dość pokaźnych wzgórz. Według miejscowego podania swą nazwę zawdzięcza kozom, które były wypasane na owych wzgórzach.

 

 

O „mogile”

 

    „Mogiła” w Koziej Woli jest to kurhan nieokreślonego pochodzenia, przy  którym przypadkowo w XIX w. znaleziono szczątki zmarłego, ubranego w brązowe ozdoby kultury łużyckiej.  Wśród mieszkańców wsi krążyły o mogile różne historie.

  Dawniej sądzono że jest to kopiec sygnalizacyjny, usypany w czasach najazdów Tatarów / XII- XIII wiek/.

Inni twierdzili , że „mogiła” powstała w czasach potopu / XVII wiek/, stąd też zwana była „Szwedem”  lub „Szwedzką mogiłą” i takie określenia spotyka się w archiwaliach.

Jeszcze inni powiadali, że została usypana czapkami przez żołnierzy.

Rozwiązanie tajemnicy mogą przynieść jedynie badania archeologiczne kurhanu.

 

Podanie o Michalowie

 

     Pozostałością po walkach z Kozakami w 1648 roku miały być tzw. „Kozackie Wały”. Jest to rodzaj okopów wzniesionych jak niesie podanie przez Bohdana  Chmielnickiego otaczających niegdyś folwark w Michalowie. Do dziś zachowały się ich nikłe szczątki.

 

 

 

 

 

 

Legendy Siemierza

Dotyczące nazwy miejscowości.

 

     1.Dawno dawno temu  w miejscu dzisiejszej wsi, nad spiętrzoną rzeką stał młyn. Mieszkał w nim i pracował młynarz, który miał siedmiu synów. Stary młynarz zmarł, a młyn przejęli po nim jego synowie i zgodnie w nim pracowali, robiąc mąkę dla okolicznych mieszkańców.

Ponieważ 7 znaczyło siedm, a mir to pokój, stąd siedmir - przekształcone później na Siemierz. Tak powstała nazwa wsi.

 

   2.Inna legenda wywodzi nazwę wsi od siemienia lnianego / nasienia lnu/.

Teren obecnej wsi od dawna słynął z uprawy lnu.

 

Legendy Siemnic

O cudownym obrazie.

      Według legendy obraz Matki Boskiej Częstochowskiej  namalował na desce św. Łukasz w Jerozolimie. Stamtąd trafił do Konstantynopola, następnie do Kijowa, a w XIV wieku znalazł się w Bełzie na Ukrainie, stolicy województwa Bełskiego /do którego należały nasze okolice/. Ówczesny władca Rusi Czerwonej - książę Władysław Opolczyk, za zgodą króla postanowił obraz przewieźć do Opola. W drodze do Opola książę z drużyną kilka razy zatrzymywał się na odpoczynek w różnych miejscach.

Jeden z nich miał miejsce w dębowym lesie koło wsi Siemnice. Na czas postoju obraz zawieszono na olbrzymim dębie. Po odjeździe orszaku na drzewie zajaśniało oblicze Matki Bożej, co uznano za zjawisko cudowne i w tym miejscu zawieszono kopię obrazu, do którego ściągały liczne pielgrzymki.

W końcu XVII wieku ówczesny właściciel Siemnic, Łukasz Franciszek Prusinowski, kasztelan lubaczowski i starosta czerkaski, otoczył dąb ogrodzeniem z dziewięcioma kamiennymi kolumnami, a obok wzniesiono drewnianą cerkiewkę. Z czasem cerkiewka podupadła. Nowy dziedzic, Robert Dobrzelewski, kazał ją w 1840 r. rozebrać i w tym miejscu postawił młyn. Wyposażenie cerkwi przeniesiono do cerkwi parafialnej w Czartowcu, kilka ikon zabrał dziedzic do swego dworu.

W 1865r. obraz Matki Bożej przeniesiono do nowej, drewnianej kaplicy nad źródłem w Czartowczyku, gdzie ściągały pielgrzymki.

Olbrzymi stary dąb uległ uszkodzeniu, w czasie burzy w 1876r. został wywrócony. Wierzchołek jego  ścięto i umieszczono w nim figurę św. Jana Nepomucena, w pniu  zaś wyciosano obszerne wnętrze , mogące pomieścić sześciu ludzi.

  Obecnie  drewniana kaplica  w Czartowczyku  nie istnieje.

W jej miejscu w 1950 r. postawiono małą murowaną kapliczkę i umieszczono w niej starą XVIII w. figurę Jana Nepomucena.

  W miejscu, gdzie w Siemnicach stała drewniana cerkiew, obecnie stoi żelazny krzyż.

Legendy Czartowczyka

 

  Według legendy Czartowczyk swą nazwę wziął od czarta, który tu dawno temu mieszkał. Nazywał się  on Rewera. Był chudy i wysoki. miał brodę i spiczaste wąsy. Nosił się z pańska. Przy wysokich butach z cholewami pobłyskiwały srebrne ostrogi. Czasem stawał przy jakimś obejściu i stukał do drzwi laską ze srebrną gałką. Wtedy gospodarz święconą wodą czynił na drzwiach znak krzyża. gość odjeżdżał. Biada temu, kto święconej wody nie miał. Przybysz wchodził do izby, zdejmował cylinder i kazał doń wrzucić dukata /pieniądz/. Dukaty miał tylko dziedzic. Chłop mógł się jedynie modlić. Nie mijał miesiąc od wizyty czarta, a na chłopa spadały nieszczęścia, chorowały dzieci, podały zwierzęta albo płonął dom.

 

LITERATURA:

 Opracowania:

1.A. Boniecki , Herbarz polski, t.12, Warszawa 1915

2.M.Dec-Kiełb,K.Czubara,Tam, gdzie diabły hasają, ”Tygodnik Zamojski” 24.04.2000,s.7

3.Legendy, podania, inne opowieści z  Lubelskiego, oprac. A. Wójcikowski , W. Wójcikowski, Lublin 2002

4.K.Zaleski, Podania dotyczące nazw i miejscowości w powiecie tomaszowskim, ”Wisła” 1901, t. XV, s.733

5.J.Petera, Lubelskie szlaki obrazu Matki Boskiej, ”Na przykład” 1994, nr 20,s.16 

 

Źródła

1.Księgi hipoteczne i Zbiór dokumentów do dóbr Wożuczyn, t. I - II

/AP w Zamościu/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
© Stowarzyszenie Miłośników Wożuczyna i Okolic